Lekarze (dietetycy, ale i nie tylko) alarmują, iż z roku na rok zwiększa się w naszym kraju liczba osób z niebezpiecznie podwyższonym współczynnikiem cholesterolu. Co jeszcze smutniejsze, problem ten dotyka ludzi coraz młodszych. Specjaliści twierdzą, że jest to skutek naszego trybu życia, który przenosimy na nasze nawyki żywieniowe. Jemy szybko, w pośpiechu i nieregularnie. Ponadto często popadamy w skrajności, bo kiedy mamy mało czasu, to „przegryziemy” batonika lub zamówimy potężną bombę kaloryczną jaką jest np., hamburger, żeby w możliwie krótkim czasie nasycić się maksymalnie. To dotyczy jednak głównie ludzi pracujących. Młodzież szkolna natomiast wciąż z upodobaniem stawia na chipsy, które mają całą masę kalorii, po czym pociechy tych kalorii w większości w ogóle nie spalają, bo po powrocie do domu siadają od razu do komputera. To wszystko jest na tyle niepokojące, że uzasadniona wydaje się być obawa, iż za parę lat będziemy społeczeństwem o takim samym współczynniku otyłości, jak amerykanie. A to już nic wesołego.